Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wikipedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wikipedia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 sierpnia 2009

Kartka z wikiwakacji

Od pewnego czasu przebywam na wikiwakacjach działając na Wikipedii w sposób bardzo ograniczony. Po trochu z powodu braku czasu, po trochu z powodu zmęczenia materiału.

Nie ma jednak tego złego coby na dobre nie wyszło. Dzięki temu uzmysłowiłem sobie co mnie najbardziej w dzisiejszej Wikipedii i okołowikipedycznej części świata uwiera.

Najbardziej chyba dobija mnie wykształcenie się czegoś co nazywam wikinomenklaturą. O dziwo nie stanowią jej bynajmniej admini o najdłuższym stażu. Są to zazwyczaj użytkownicy ze stażem 2-3 letnim. Owa wikinomenklatura celuje, w moim odczuciu, w bardzo rygorystycznie podchodzi do zasad, a często wręcz zaleceń, które zasadami nigdy się nie stały...

Kolejnym problemem jest odejście od zasady zakładania dobrej woli. Najlepszym tego przykładem jest istnienie administracyjnego molocha zwanego OTRS, bez którego nikt nie może przesłać na Commons grafik podarowanych przez kogoś innego. Walczy się o pozyskanie nowych zasobów jednocześnie mocno utrudniając ich przesyłanie. OTRS zniechęcił co najmniej 5 osób, które znam osobiście ze świata "realnego" do przekazania grafik na wolnej licencji.

Ostatnim który wymienię, choć nie ostatnim w ogóle, jest problem o którym już pisałem - ciągłe komplikowanie kodu wiki. Po tym gdy wykonano krok wprzód, gdy HTML zastąpiono wikikodem wykonaliśmy dwa kroki wstecz wprowadzając m. in. szablony warunkowe...

Mam nadzieję, że ta kartka skłoni choć jedną osobę do refleksji... każdy wikipedysta świadom problemów, które sami tworzymy, przybliża nas do ich rozwiązania.

niedziela, 5 lipca 2009

Oczywiste oczywistości

Swego czasu wiele osób wstawiało do haseł na Wikipedii szablon "stub" chcąc pokazać, że artykuł jest krótki, co było przecież widać i bez tego. Z czasem zaczęto wprowadzać stuby tematyczne i zaczęło się sortowanie tych zbędnych szablonów. Oczywiście wszystko w imieniu "poprawy jakości" projektu.

Od pewnego czasu zauważam u niektórych, również adminów, podobne zachowania. Tym razem wstawia się jak leci szablony mówiące o konieczności dopracowania, lub braku źródeł (czyli o również o "oczywistych oczywistościach"). Jeśli na tym ma polegać poprawa jakości to ja apeluję: Nie walczmy o jej poprawę, bo w ten sposób jej tylko szkodzimy. Poprawa jakości to mrówcza praca polegająca na wstawianiu tychże źródeł. Wstawianie szablonów zaś to w najlepszym przypadku jałowe działanie niemające nic wspólnego z deklarowanym celem, zaś w najgorszym wręcz działanie na szkodę projektu poprzez zaśmiecanie go ozdobnikami, a przez to obniżanie jego jakości.

poniedziałek, 18 maja 2009

Konsensus, zasady, zalecenia, zmiany...

Od dłuższego czasu zauważam, podobnie jak wielu wikipedystów, potrzebę uporządkowania "przepisów", dzięki którym nasz projekt funkcjonuje w sprawach małych i codziennych, jak i tych większych i rzadszych. W przeciwieństwie do wielu z nas uważam, że reformy powinniśmy zacząć od podstaw.

Przez "podstawy" w tym wypadku rozumiem wypracowanie spójnych i klarownych metod stanowienia "prawa" na Wikipedii. Bo czymże jest najlepszy nawet projekt reform, którego nie wprowadza się w sposób ogólnie akceptowalny?

Z tego powodu za najpilniejsze uznałbym definicji "konsensusu" nadając jej kształt, który nie będzie manifestem ideologicznym, a pragmatycznym określeniem granicy między tym co na Wikipedii nazwiemy konsensusem a co jego brakiem.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Mowa jest srebrem, ale milczenie jest złotem

Ile razy można przeczytać w różnych dyskusjach na Wikipedii wypowiedzi które najlepiej oddaje formułka "nie znam się, ale moim zdaniem..."

Mnie takie głosy zdumiewają. Osoby, które w jednym ciągu myślowym przyznają się do niewiedzy w danym temacie (co przecież nie jest wstydem, gdyż nikt z nas nie zna się na wszystkim, lub choćby na większości możliwych tematów), jednocześnie wygłaszają swoją opinię, która w praktyce zazwyczaj traktowana jest na równi z głosem osób, które pokazują, że są zaznajomione z problemem.

W ten sposób po raz kolejny udowadniamy sami, że Wikipedia to nie demokracja... ale też i nie merytokracja. Znacznie bliżej jej w takich momentach do ochlokracji.

A rozwiązanie jest proste... choć zarazem bardzo skomplikowane, gdyż wymaga samodyscypliny i pokory. Nie wstydźmy się powiedzieć "nie znam się, więc nie wyrażę swojej opinii". Świadomość swojej niewiedzy jest przecież cnotą. To przecież Sokratesowi przypisuje się stwierdzenie "Wiem, że nic nie wiem".

Zatem apeluję do wszystkich - nauczmy się milczeć, lub przynajmniej nie wyrażać opinii w tematach o których nie wiemy nic, niewiele, lub niewystarczająco dużo.

poniedziałek, 23 lutego 2009

Admini kadencyjni?

Co pewien czas pad na Wikipedii pomysł wprowadzenia kadencyjności w sprawowaniu funkcji admina. Zwolennicy tego pomysłu zazwyczaj argumentują swoje pomysły koniecznością kontroli czy admini nie utracili zaufania społeczności.

Ta z pozoru szczytna idea jest jednak skażona. Teoretycznie rozwiązuje jeden problem generując kolejne.

Do zadań admina należą: wykrywania i zwalczanie przestępstw wobec Wikipedii (typu wandalizm, trolling), a także pomoc innym, mniej doświadczonym Wikipedystom... obraz ten przypomina... Milicjanta z filmów epoki PRL! Dobry admin to krzyżówka Borewicza z "07 zgłoś się!" i wujka "Dobrej Rady" z "Misia". Może to z pozoru karykaturalne porównanie, lecz istota pozostaje niezmienna. Admin to stróż prawa. A policjant z zasady nie jest funkcją kadencyjną. Nawet w USA, gdzie istnieje kadencyjny urząd szeryfa, funkcjonariusze strzegący na porządku federalnym są mianowani i niekadencyjni (poza najwyższymi urzędnikami).

Z czego wynika taka sytuacja? Otóż zadanie m takiego stróża jest dbanie o dobro projektu, które niekoniecznie musi iść w parze z zabieganiem o jak najszersze poparcie dla swoich działań wśród potencjalnych wyborców. Łatwo sobie wyobrazić, że kadencyjni admini będą jak ognia wystrzegać się wszelkich działań, które mogłyby narazić ich na niezadowolenie jakieś grupy Wikipedystów.

Stwarza to zagrożenie wystąpienia zaburzeń w pracy projektu do załamania systemu obrony, który w opinii wielu jest i tak niewydolny.

środa, 21 stycznia 2009

Krytyka "zdrowego rozsądku"

O tym, że zasada "zdrowego rozsądku" jest kiepskim pomysłem pisałem już wcześniej. Tym razem postarałem się streścić zastrzeżenia wynikające z moich przemyśleń i w formie pigułki, którą umieściłem na Wikipedii.

Mam nadzieje, że przyczyni się ona do rozwoju naszego projektu. Jednak jak napisałem tamże, nie można być tego pewnym. Jesteśmy tylko omylnymi ludźmi i nie powinniśmy o tym zapominać. Być może każdemu z nas, wikipedystów, tak jak tryumfującemu wodzowi rzymskiemu powinien towarzyszyć niewolnik szepczący "Hominem te memento" - Pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem...

sobota, 20 grudnia 2008

Blaise Pascal i głosowanie SdU

Obserwując niepodparte niczym namacalnym stwierdzenia, że głosowanie na SdU jest zbędne przypomniałem sobie o Zakładzie Pascala. Krytykowany za swoje uproszczenia zdaje się jednak idealnie pasować do sytuacji SdU.

Otóż mamy dwa, wzajemnie wykluczające się założenia:
1. Poczekalnia SdU rozwiązuje wszystkie możliwe problemy i głosowanie jest zbędne
2. Niektórych problemów w poczekalni nie da się rozwiązać i SdU może okazać się przydatne w jednostkowych sytuacjach

Mamy też dwa możliwe, wzajemnie się wykluczające rozwiązania:
1. Zostawiamy głosowanie SdU jako drugą instancję
2. Likwidujemy głosowanie

Przeanalizujmy teraz możliwe kombinacje:
1. Poczekalnia SdU załatwia wszystko, głosowanie jest zlikwidowane - wygrana
2. Poczekalnia SdU załatwia wszystko, głosowanie zostaje - brak przegranej, po prostu nie korzystamy z drugiej instancji
3. Poczekalnia SdU nie załatwia wszystkiego, głosowanie zostaje - wygrana
4. Poczekalnia SdU nie załatwia wszystkiego, a głosowania nie ma - przegrana, wylaliśmy dziecko z kąpielą.

Wniosek nasuwa się jeden - przy pozostawieniu głosowania jako drugiej instancji nic nie tracimy, możemy tylko zyskać.

Autorzy propozycji zawieszenia SdU na 3 miesiące pewnie zaraz się obruszą, że przecież eksperyment udowodni (nie)zbędność głosowania... Powiem tylko, że taki dowód to żaden dowód. Jest to argument zbliżony do stwierdzenia, po 3 miesięcznej obserwacji jakiegoś miejsca na Ziemi, że skoro przez ten okres nie zaobserwujemy w danym miejscu opadów śniegu to śnieg tam nigdy nie pada.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Kryzys oceny jakości?

Obserwując nieco z boku zmagania z wprowadzaniem systemu oceny jakości na Wikipedii po ostatnich niejasnościach dotyczących oznaczania haseł jako "przejrzane" odnoszę wrażenie, że cała ta idea zaczyna zawalać się pod własnym ciężarem...

Skoro już teraz są wątpliwości co jest artykułem przejrzanym, a co nie, to jak będzie przedstawiać się ta sytuacja po wprowadzeniu wersji "sprawdzonych"?

Do tego dochodzi skopiowana z anglojęzycznej Wikipedii moda na 5 czy 6 stopniowe ocenianie jakości artykułów. W niektórych wikiprojektach może to i jakoś funkcjonuje, jednak i tu zdarzają się karykatury takie jak Wikiprojekt:Mikrobiologia i tworzona tam skala. Przeraża mnie wizja oceny jakości haseł przez dwóch Wikipedystów z brakami w podstawach wiedzy z dziedziny którą chcą opisywać...

Być może ratunkiem dla samej idei poprawy jakości Wikipedii przy pomocy tego typu mechanizmów byłoby maksymalne ich uproszczenie. Redukcja do niezbędnego minimum.

niedziela, 16 listopada 2008

Zbędne zasady encyklopedyczności

Od jakiegoś czasu ze zdumieniem obserwuję inflację tzw. "zasad encyklopedyczności". Tworzą one coraz gęstszy, zagmatwany i niezrozumiały gąszcz kryteriów w których ktoś chce skodyfikować co jest dość encyklopedyczne by się znaleźć na Wikipedii. Choć może raczej, co nie jest dość encyklopedyczne by się na niej znaleźć. Ponadto, często się okazuje, że zasady nie są dość szczegółowe i w praktyce konieczne bywa stworzenie odpowiednich wentyli umożliwiających rozwiązywanie absurdów tychże zasad. Moim zdaniem ten moloch jest jednak nie potrzebny. I wcale nie chodzi mi o to, aby wszystko z automatu uznać za encyklopedyczne...

W zamian proponuję jedną zasadę:
W Wikipedii mogą znaleźć się artykuły na dowolny temat pod warunkiem, że artykuł będzie spełniał zasady:
1. Neutralnego punktu widzenia
2. Braku twórczości własnej
3. Będzie podparty wiarygodnymi źródłami
4. Poszanowania praw autorskich
Artykuły nie spełniające tej zasady będą usuwane.


Do formuły tej, ze względów praktycznych, dodałby jedynie, że rygorystycznie będzie ona dotyczyła nowych haseł, podczas gdy stare mają być sukcesywnie dostosowywane do tej zasady, a w razie niemożności doprowadzenia ich do zalecanego stanu stopniowo usuwane (podobnie jak ma to miejsce z grafikami przenoszonymi na commons).

W ten oto sposób pozbylibyśmy się:
1. Gąszczu "zasad encyklopedyczności"
2. Haseł zgłaszanych do Poczekalni/na SdU z powodu bycia "nieency"
3. Substubów zachowywanych tylko dlatego, że opisują temat "ency"

Zasada ta wymagałaby ustalenia tylko dwóch rzeczy
1. Drobiazgu, jakim byłby czas od powstania hasła do usunięcia go z powodu niespełnienia wymogów
2. Ustalenia jakie źródła są wiarygodne

To ostanie to trudne zadanie, ale chyba mimo wszystko łatwiejsze niż ogarnianie i kontrolowanie hydry zasad encyklopedyczności.

wtorek, 11 listopada 2008

Czy potrzebne są Wikipedii autorytety naukowe?

Większość Wikipedystów zapewne na tak postawione pytanie odpowie bez wahania "TAK". I jest to moim zdaniem prawda. Pytanie jednak można pogłębić i zastanowić się, "czy Wikipedii są potrzebne autorytety naukowe które ją edytują?".

I tu już odpowiedź nie jest taka prosta. Wielu z nas zapewne oburzy się na te moje wątpliwości. Przecież autorytety naukowe swoimi edycjami podwyższają jakość merytoryczną artykułu!

Ale czy na pewno? Pomyślmy o wszystkich profesorach z jakimi mieliśmy styczność w swoim życiu... Ilu z nich dobrze znosi krytykę od osób o niższym stopniu naukowym? Ilu z nich jest tak przeświadczona o słuszności własnych poglądów, że akceptacja wyników badań weryfikujących negatywnie te poglądy przychodzi im z wielkim trudem?

Autorytety naukowe to przecież też ludzie ze wszystkimi swoimi wadami. Zaś wady tak charakterystyczne dla osób będących autorytetem w danej dziedzinie często uniemożliwia im działanie w grupie osób opartej na takich zasadach jak społeczność twórców Wikipedii. Z bycia autorytetem często płynie autorytaryzm w poglądach i działaniu, który w zderzeniu z jakąkolwiek krytyką, owocuje rozczarowaniem zarówno ze strony autorytetu jak i społeczności "szaraczków".

Może zatem lepiej aby na Wikipedię trafiała ta mniejszość autorytetów, która ma do tego predyspozycje, zaś pozostała część lepiej przysłuży się naszemu projektowi tworząc w zaciszach gabinetu, w odcięciu od tłumu niedowiarków materiały, które posłużą nam jako źródła w pisaniu nowych haseł.

wtorek, 7 października 2008

Janusowy paragraf 22

Błądząc po Wikipedii zajrzałem ponownie na stronę Towarzystwa Janusa. Od razu odżyły wspomnienia związane z dramatycznym PUA Niki K. Na czym więc polega ów "paragraf 22"?

Załóżmy, że rację mają Ci, którzy twierdzą, że sztywną zasadą jest "jedno konto-jedna osoba". Świetnie, edytuje zatem dwóch wikipedystów mieszkających pod jednym dachem Wikipedię, edytują ją z jednego komputera, czyli mają ten sam numer IP... niby wszystko ładnie pięknie, ale niektóre edycje dotyczą też takich kwestii jak ustalanie zasad, przyznawanie uprawnień, czy choćby wybór członków Komitetu Arbitrażowego...

Tacy wikipedyści, niezależnie od siebie głosują... głosy te sprawdza checkuser... no i okazuje się, że to to samo IP! Pacynka! Pacynka jak nic! A więc działanie nielegalne!

Zatem przy założeniu, że nie można mieć wspólnego konta mamy do wyboru:
1. nie przyznawać się do tego, że dwie osoby edytują spod jednego konta - rozwiązanie najbardziej pragmatyczne
2. łamać zasadę, że nie można mieć wspólnych kont i się do tego otwarcie przyznawać - czeka nas zapewne blokada konta
3. edytować spod dwóch kont i narażać się na uznanie za pacynkę - ponowna blokada
4. edytować i pogodzić się z tym, że nie wolno nam korzystać z czynnego prawa wyborczego - złamanie zasady równości.

Tak czy inaczej, uznanie, że konta zbiorowe są zakazane, lub "jedynie" przeciwwskazane prowadzi do powstania zjawiska paragrafu 22.

piątek, 19 września 2008

KISS

KISS, czyli "Keep it Simple Stupid". Piękna zasada o której niestety wielu Wikipedystów zapomina.

Próby wprowadzania nowych szablonów, nowych, zbędnych zaleceń, sztywnych zasad, które maja ułatwić działanie tylko i wyłącznie botów, które niczego poza statystyką do rozwoju Wikipedii nie wnoszą... to tylko niektóre przykłady łamania tej zasady.

A przecież Wikipedia ma był przede wszystkim ŁATWA w edycji! Ma mieć konstrukcję cepa. Wikipedia powinna być jak samochody takie jak Willys - obsługiwane za pomocą młotka.

Zatem oto kilka punktów które powinny być moim zdaniem brane pod uwagę, przed każdą próbą zmiany lub dodania czegokolwiek do edycji Wikipedii:

*czy dana zmiana ułatwia edycję ludziom nieuzbrojonym w boty, bo to oni stanowią podstawę rzeszy edytorów z większości tematów.
*czy daną zmiana jest konieczna, czy też ma stanowić techniczny fajerwerk
*czy dana zmiana czyni edycję bardziej intuicyjną, tak aby nowi (i ci nie "techniczni") użytkownicy jak najszybciej ją przyswoili?
To tylko krótkie zasygnalizowanie problemu, lista ta może być znacznie dłuższa. I nie zapominajmy, że "Wiki" oznacza "szybko", ale dla zwykłego człowieka, a nie dla bota.

piątek, 5 września 2008

Technokracja czy merytokracja?

Obserwując coraz większe komplikowanie samej techniki pisania na Wikipedii poprzez wprowadzanie coraz to nowych, niezrozumiałych dla przeciętnego użytkownika komputera szablonów zaczynam zastanawiać się w jakim kierunku zmierza "ustrój Wikipedii".

Od początku wiadomo, że Wikipedia nie ma być demokracją. Wielu twierdzi, że powinna być ona merytokratyczna, jednak w praktyce obawiam się, że zmierza ona ku technokracji.

Wyjaśnię wpierw jednak jak rozumiem te terminy (gdyż może to nieco odbiegać od utartych definicji):
*"Wikimerytokracja" - najwięcej do powiedzenia o kształcie haseł z poszczególnych dziedzin wiedzy decydują osoby najbardziej kompetentne. Nie chodzi tu jednak głównie o wykształcenie formalne, ale przede wszystkim o możliwość przytoczenia najbardziej wiarygodnych, sprawdzalnych źródeł. W tym systemie także osoby mające największy i najbardziej wartościowy merytoryczny wkład w daną dziedzinę miałyby najwięcej do powiedzenia w sprawach formalnych i technicznych danej dziedziny
*"Wikitechnokracja" - system w którym o kształcie haseł we wszystkich dziedzinach decyduje przede wszystkim grupa osób obeznana najlepiej z techniczną stroną funkcjonowania projektu. Sposób edycji haseł i ich kształt dostosowywane są do ogólnie i centralnie ustalanych założeń, najczęściej służących poprawie technicznych aspektów działania projektu, głównie możliwości automatyzacji i dostosowania haseł do czytania ich przez boty.

Według mnie Wikipedia stoi na rozdrożu i tylko od Wikipedystów zależy w którą stronę pójdzie. Ja wiem co bym wolał...

sobota, 9 sierpnia 2008

Śmiało usuwaj!!!

Od dłuższego czasu zauważam opaczne rozumienie zasady śmiało modyfikuj strony. Otóż wielu Wikipedystów zakłada, że ta zasada dotyczy tylko i wyłącznie dodawania ciągów znaków do artykułów. Natomiast śmiała modyfikacja przez usuwanie lub przywracanie poprzedniego stanu bywa postrzegana przez nich jako "zamach" na cudzą pracę.

Głęboko się z tym czysto inkluzjonistycznym podejściem nie zgadzam. Naszym celem jest tworzenie encyklopedii, a nie jak największego zbioru ciągu znaków. To jest zasadnicza różnica. Edycje polegające na usuwaniu fragmentów tekstu często są edycjami merytorycznymi i nie można ich traktować jako gorsze od wstawiania tekstu wymagającego często napisania go tak naprawdę od nowa.

czwartek, 7 sierpnia 2008

Wikiprojekty i Wikiportale

Wikiprojekty i Wikiportale - kolejność nieprzypadkowa. Podstawowym powodem racjonalnego istnienia Portalu jest żywy wikiprojekt, ale od początku...

Wikiprojekt to w założeniu platforma na której wikipedyści zainteresowani danym tematem ustalają szczegółowe zasady dotyczące haseł z danego wycinka ludzkiej wiedzy, prowadzą merytoryczne dyskusje. Najogólniej wymieniają się poglądami.

Warunkiem istnienia "żywego" wikiprojektu jest dostateczna grupa osób działających w danym temacie. Ten prosty warunek stwarza dwie zasady dotyczące tworzenia wikiprojektów:
1. Wikiprojekty powstają oddolnie. Nie może to być tak, jak co najmniej raz przewinęło się w historii Wikipedii, że ktoś zauważa, że jakaś działka jest słabo opisana w encyklopedii, więc tworzy wikiprojekt licząc, że przyciągnie ludzi do danego tematu. Nie tędy droga! Wikiprojekt nie ma przyciągać a koordynować działania osób już edytujących, oraz dostarczać ludziom chcącym zacząć działać w danej dziedzinie na Wiki informacji dotyczących istniejących ustaleń, takich jak nazewnictwo haseł czy forma artykułów.
2. Nie należy tworzyć projektów zbyt wąskich. Owszem, można stworzyć np. Wikiprojekt "Chirurgia Onkologiczna", ale przy obecnej liczbie wikipedystów mających jakiekolwiek pojęcie w temacie, oraz w połączeniu z ich szerszym zainteresowaniem lepiej nie wydzielać takiego tworu z Projektu "Nauki Medyczne".

Portale natomiast mogą w tej wizji powstawać jedynie jako "uboczny" efekt działania prężnych projektów. W założeniu miałyby to być miejsca w których reprezentuje się dorobek projektu (ponoć taka propaganda działa jako dobry wabik na nowych uczestników), oraz eksponuje linki do podjętych już ustaleń (to ważna rzecz dla "nowych").Tworzenie "gołego" portalu mija się z celem i jest niczym innym jak mnożeniem bytów (zazwyczaj nigdy nie dokończonych, a w najlepszym przypadku martwych).

Tu nasuwa się kolejny problem - co robić z takimi wikiprojektami i portalami nieboszczykami? Jak to na Wikipedii opcje są dwie - zostawić lub wywalić. Ani jedno, ani drugie wszystkich nie zadowoli.

Według mnie każdy przypadek należy rozważyć indywidualnie. Prawdopodobnie najbardziej akceptowalnym przez ogół rozwiązaniem byłoby odlinkowanie takich "zwłok" z miejsc w których chluby Wikipedii nie przynoszą, a przeniesienie ich do kategorii-archiwum, skąd w razie potrzeby zawsze można by je reaktywować. Dotyczyłoby to zwłaszcza projektów. Natomiast portalem jeśli byłyby wykończonymi, a jedynie martwymi tworami archiwizowałbym, zaś formy które nigdy siew kompletny portal nie przekształciły - usuwałbym (zwłaszcza, że wzór portalu jest dostępny).

niedziela, 27 lipca 2008

Przypowieść o sekatorze, albo Delecjonista Ogrodnikiem

Kiedyś Polimerek przyrównał system kategorii Wikipedii do lasu porastającego wzgórza. Otóż drzewa w tym lesie, czyli "kategorie samowystarczalne", o których wcześniej pisałem przygniatane są przez "kategorie pasożytujące". Tworzy to nieprzebytą plątaninę składającą się z drzew obwieszonych duszącymi je pędami owych pasożytów, które wrastają w drzewa i niszczą je od środka.

Encyklopedia sama w sobie ma wiedzę gromadzić, ale i w pewien sposób ją porządkować. Dotyczy to zwłaszcza kategorii. W związku z tym system kategorii nie może być nieprzebytą dżunglą duszącą się pod własnym ciężarem, ale musi stać się ogrodem. Ideałem byłby ogród francuski, z prostymi alejkami, równo przyciętymi żywopłotami i geometrycznymi wzorami, jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, że taki ideał nie jest możliwy do osiągnięcia. Poprzestańmy wiec na ogrodzie w stylu angielskim. Choć z pozoru ma on udawać krajobraz naturalny, to przecież został on uporządkowany ręką ogrodnika.

Tak więc i Wikipedyści nie powinni obawiać się radykalnego cięcia kategorii-pasożytów. Już dawno zauważono, że niektóre rośliny, aby odpowiednio się rozwijały należy przycinać sekatorem, niekiedy w sposób, który na pierwszy rzut oka wydaje się być zniszczeniem okazu.

Zresztą, przypowieść tą można odnieść nie tylko do kategorii. Często lepiej jest usunąć dziki artykuł, lub jego część, którego poprawa kosztowała by znaczne ilości skromnych przecież wikipedycznych osobogodzin, tworząc miejsce w którym bez przeszkód za jakiś czas powstanie piękny, wydający owoce efekt pracy innych użytkowników.

piątek, 25 lipca 2008

Gdzie

Poniekąd na prośbę Przykuty, którego krew zalewa jak czyta niektóre
moje wypowiedzi ;), postaram się pchnąć nieco część "G" tego
przedsięwzięcia jakim jest GDJ (z góry zaznaczam, że nie dysponuję
zbyt dużą ilością czasu - LEP, walka o rozpoczęcie specjalizacji itd.)

Zatem w skrócie, aby ustalić "Gdzie jesteśmy" musimy najpierw
sprecyzować co właściwie chcemy ustalić. Oznacza to, że powinniśmy
sprecyzować czego ma dotyczyć kolejne spotkanie.

Przykład: Na kanwie ostatnich dyskusji, powiedzmy, że zastanawiamy się
nad tym ,czy infoboxy nie odstraszają użytkowników, a ich zbyt duża
liczba nie utrudnia pracy na Wikipedii.

W ten sposób formułujemy nasze pytania - najlepiej w postaci ankiety.
Tworząc taki formularz musimy się też zastanowić, kogo właściwie
chcemy o to zapytać i pod tym kątem układać pytania (inaczej będą one
brzmiały, gdy naszą grupą docelową będą, powiedzmy IP robiące pierwsze
kroki na Wikipedii (ci anonimowi użytkownicy, którzy oczywiście
zaczynają od sensownych edycji, a nie wandalizmów), świeżo zalogowani,
wikipedyści z dużym wkładem itp. (część pytań będzie oczywiście
podobna, ale pewnie nie wszystkie)

Przykład (infobox a IP):
1. Czy wiesz czym są infoboxy?
2. Czy potrafisz z nich korzystać
3. Czy uważasz, ze to trudna czynność (jeśli na 3 pyt. TAK)
4. ...
itd.

Po ułożeniu takiej ankiety prosimy o jej wypełnienie pewnej grupy
wikipedystów (z ustalonej wcześniej grupy docelowej). Podejrzewam, że
optymalną ilością ankietowanych, tak aby wynik był obarczony
akceptowalnym błędem statystycznym, byłoby ok 100 osób. (ale to może
ktoś lepiej pamiętający statystykę by to sprawdził).

Kolejnym krokiem byłoby opracowanie wyników z takiej ankiety. Dopiero
tak uzyskane dane, można by użyć na GDJ jako podstawy do "D" a
następnie "J".

niedziela, 29 czerwca 2008

Wikipedia: Gdzie Jesteśmy

Trochę na kanwie GDJ chciałbym zastanowić się jak zbadać gdzie właściwie jest Wikipedia. Bo, niestety, moim zdaniem projekt ten wbrew nazwie nie odpowiada na to pytanie.

Problem z tym jest jeden, Wikipedia to duży twór dynamicznie zmieniający się, edytowany przez setki wikipedystów, z których każdy ma odmienną wizję Wikipedii. Zatem można chyba z powodzeniem założyć, że do naszego projektu z pełnym powodzeniem można zastosować zasadę nieoznaczoności Heisenberga. Założenie takie stwarza tylko dwie praktyczne możliwości badania "gdzie jest Wikipedia".

1. Badamy wybrany losowo, niewielki fragment.Wielkość fragmentu definiuje nasza możliwość do ogarnięcia go w możliwie krótkim czasie. Co więcej boty mogą nam tu jedynie trochę pomóc. Ocena wartości danego hasła i tak spoczywa przede wszystkim na czynniku ludzkim. Czas jest natomiast ważny, gdyż ocena może się zdezaktualizować przed zakończeniem badania. Im szybciej badanie sie zakończy tym mniejsza część oceny będzie odnosiła się do wersji historycznej.

2. Posługujemy się tylko ogólnikami nie wnikając do poszczególnych haseł. Ta metoda przydatna jest do analizy takich elementów jak kategorie. Analiza ich układu, przy znacznie wydajniejszej pracy botów niż przy poprzedniej metodzie, pozwoliłaby nam zorientować się czy mamy do czynienia z, jak to określił chyba Polimerek, lasem porastającym zbocza wzgórz, czy raczej z gęstwą płożących się pnączy wspinających się po rozrzuconych rzadko drzewach i duszących je pod własnym ciężarem.

A teraz trochę krytyki proponowanego, wzorowanego na anglojęzycznej Wikipedii, systemu oceny jakości. W założeniach jest to niby logiczne - każdy artykuł ma ocenę opartą na jasnych kryteriach, a każda edycja zmieniająca jakość jest natychmiast odnotowywana w odpowiednim szablonie. Ale niestety praktyka nasuwa następujące problemy:

1. Kryteria oceny nie są jasne. Zawierają takie kryteria jak "dość przejrzysta" prezentacja materiału itd. (np. w Wikiprojekcie:Biblia).

2. Nie każdy (w tym ja) ma ochotę bawić się w ocenianie jakości artykułu, w związku z tym, ktoś musi te artykuły obserwować i oceniać, jest to w związku z tym marnowaniem skromnych zasobów ludzkich. A przy właśnie tych skromnych zasobach zadanie wręcz niewykonalne.

środa, 18 czerwca 2008

czwartek, 1 maja 2008

Postulaty do inkluzjonistrów

Chyba od zarania Wikipedii istniała grupa tzw. inkluzjonistów. Ich działanie można najkrócej skwitować formułką "zostawić wszystko co się da". To z pozoru pozytywne działanie niesie za sobą jednak negatywne konsekwencje, w postaci obniżenia poziomu i wiarygodności haseł na Wikipedii. Aby ułatwić inkluzjonistom zrozumienie punktu widzenia pozostałych edytorów (nie koniecznie delecjonistów) postaram się wypunktować moje postulaty skierowane do inkluzjonistów:
*Nie każe hasło da się uratować
*Oceniamy czym dane hasło jest a nie czym może być
*Jeśli uważasz, że dane hasło nadaje się do poprawy to popraw je sam
*Jeśli nie masz czasu/umiejętności/ochoty by poprawić jakieś hasło nie licz, że zrobi to ktoś inny. Inni mają swoje zajęcia
*Wielu edytorom łatwiej pisze się hasło od nowa, niż poprawia istniejące stuby
*Czerwone linki z Wikipedii nie znikną nigdy
*Wiele osób czytających Wikipedię widok substuba czy stuba zniechęca.