poniedziałek, 23 lutego 2009

Admini kadencyjni?

Co pewien czas pad na Wikipedii pomysł wprowadzenia kadencyjności w sprawowaniu funkcji admina. Zwolennicy tego pomysłu zazwyczaj argumentują swoje pomysły koniecznością kontroli czy admini nie utracili zaufania społeczności.

Ta z pozoru szczytna idea jest jednak skażona. Teoretycznie rozwiązuje jeden problem generując kolejne.

Do zadań admina należą: wykrywania i zwalczanie przestępstw wobec Wikipedii (typu wandalizm, trolling), a także pomoc innym, mniej doświadczonym Wikipedystom... obraz ten przypomina... Milicjanta z filmów epoki PRL! Dobry admin to krzyżówka Borewicza z "07 zgłoś się!" i wujka "Dobrej Rady" z "Misia". Może to z pozoru karykaturalne porównanie, lecz istota pozostaje niezmienna. Admin to stróż prawa. A policjant z zasady nie jest funkcją kadencyjną. Nawet w USA, gdzie istnieje kadencyjny urząd szeryfa, funkcjonariusze strzegący na porządku federalnym są mianowani i niekadencyjni (poza najwyższymi urzędnikami).

Z czego wynika taka sytuacja? Otóż zadanie m takiego stróża jest dbanie o dobro projektu, które niekoniecznie musi iść w parze z zabieganiem o jak najszersze poparcie dla swoich działań wśród potencjalnych wyborców. Łatwo sobie wyobrazić, że kadencyjni admini będą jak ognia wystrzegać się wszelkich działań, które mogłyby narazić ich na niezadowolenie jakieś grupy Wikipedystów.

Stwarza to zagrożenie wystąpienia zaburzeń w pracy projektu do załamania systemu obrony, który w opinii wielu jest i tak niewydolny.

10 komentarzy:

rdrozd pisze...

Postulaty o kadencyjność biorą się z wiary, że bycie adminem to taki niesamowity zaszczyt i władza, że dostęp do tego stanowiska trzeba limitować.

Co (pomimo paru przypadków wody sodowej wśród admińskiej braci) jest oczywistą nieprawdą, bo jak piszesz admiństwo to przede wszystkim przyziemne zadania, tylko czasami zdarza się jakiś fajny blok. :-)

Przykuta pisze...

Borewicza :)

Kadencyjność admina, to jak kadencyjność wikipedysty - nieco bez sensu.

Jeżeli adminowi ufamy, to zabieranie mu przycisków jest nieuzasadnione.

Jeśli z jakichś względów naruszył/narusza zaufanie/zasady społeczności - jest takie uprawnienie, które zabiera przyciski.

radomil pisze...

Borewicz poprawiony :)

Daniel Delimata pisze...

A ja pozwolę sobie nie zgodzić z przedmówcami. To co panowie opisujecie to piękny ideał opisujący nie tylko ideę administracji na Wikipedii ale także ideę władzy jako służby publicznej. Niestety rzeczywistość od wiek wieków weryfikowała tę ideę. Dobrzy administratorzy nie nadużywający swych uprawnień nie mają się czego obawiać. W chwili obecnej zaś wiele o tym co myśli społeczność można się dowiedzieć przy okazji innych wyborów. Mam na myśli mianowicie wybory do KA. Co do Przykuty jestem pewien licznych głosów poparcia. Pozostali dwaj przedmówcy mieli okazję sprawdzić się w takich wyborach...

radomil pisze...

Różni się jednak funkcja admina od Komara. Pierwsza przypomina policjanta, druga sędziego. Nie każdy policjant byłby dobrym sędzią i nie każdy sędzia dobrym policjantem...

Daniel Delimata pisze...

Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś się nie nadaje do obu tych funkcji to społeczność o tym wie i artykułuje to właśnie przy takich okazjach bezlitośnie wytykając wszelkie niewłaściwe zachowania.

radomil pisze...

Oj zmienia. To trochę jak z ekstrapolacją wyników głosowań do samorządów lokalnych na wyniki głosowania do parlamentu. Niby jest jakaś korelacja, ale nie ma prostego przełożenia.

Poza tym członkowie Komara pełnią funkcję będącą odpowiednikiem sędziów Trybunału Konstytucyjnego, i właśnie tak jak oni są kadencyjni.

Daniel Delimata pisze...

A to już zupełne nieporozumienie. Trybunał Konstytucyjny orzeka o zgodności przepisów z konstytucją. Tam sądzone jest stanowione prawo, a nie obywatel. Sprawy pomiędzy równymi sobie stronami rozstrzygają sądy cywilne. Porównanie KA do Trybunału Konstytucyjnego dowodzi zupełnego niezrozumienia obu instytucji.

radomil pisze...

KA orzeka głównie w sprawie zgodności działań (zazwyczaj administratorów) z filarami, czyli niejako konstytucją Wikipedii... Tak czy siak, obojętnie czy porównać Komara do NSA, Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu, czy też Sądu Najwyższego - wszyscy ich członkowie, lub tylko przewodniczący i wiceprzewodniczący, sprawują funkcję kadencyjnie.

Daniel Delimata pisze...

Porównywanie Wikipedii do państwa z konstytucją to kolejne nieporozumienie. Wikipedia jeśli już koniecznie silić się na takie porównania jest jedynie odrobinę wyżej niż wspólnota plemienna ze starszyzną. 3 filary to może byłby jeden artykuł wikikonstytucji. Brak jest przede wszystkim precyzyjnego określenia źródeł prawa. O prawie (zasadach) w formie rozrzuconych bezładnie wyników głosowań (każdego wedle innych zasad) lepiej w ogóle w tym kontekście nie mówić. Do państwowości takiej jak starożytny Rzym naprawdę bardzo nam daleko.

Odbiegliśmy od tematu a tematem tym jest przecież kadencyjność adminów. Może to rzeczywiście przedwczesny pomysł. W starszyźnie plemiennej jest się dożywotnio. Przed nami jeszcze czasy monarchii absolutnej, oświeconej, konstytucyjnej... Długa droga zmian.